"wSieci": Walka z dżihadem

opublikowano: 31 marca 2016
"wSieci": Walka z dżihadem

NATO może szybko zadać Państwu Islamskiemu klęskę wojskową, gospodarczą i polityczną w Iraku oraz w Syrii

tak jak USA z pomocą Sojuszu zniszczyły jądro Al-Kaidy w Afganistanie po 2001 r. UE powinna wzmocnić działania wewnętrzne, w tym dokończyć tworzenie Straży Granicznej i Przybrzeżnej. Świat Zachodu musi przejść do ofensywy – pisze w nowym numerze tygodnika „wSieci” Grzegorz Kostrzewa-Zorbas, ekspert ds. międzynarodowych.


W artykule autor w związku ze wstrząsami terrorystycznymi, jakie miały miejsce w Brukseli w ubiegłym tygodniu, a wcześniej w Paryżu, koncentruje się głównie na działaniach, jakie powinny zostać podjęte w celu ochrony Europy. Wskazuje, że przede wszystkim UE i NATO powinny przystąpić do ofensywy, gdyż właśnie do ataku na Brukselę […] przyczynił się brak istotnej odpowiedzi Zachodu na atak na Paryż. Przez cztery miesiące – od listopada 2015 r. do marca 2016 r. – ani NATO, ani UE nie uderzyły przeważającą siłą, nie wywołały szoku ani nie odwróciły bilansu i biegu wojny. Tego błędu nie wolno powtórzyć. Grzegorz Kostrzewa-Zorbas wskazuje, że potrzebna jest operacja sojusznicza idąca dalej niż w 2001 r. NATO powinno zdobyć lub zniszczyć główne ośrodki i zasoby Państwa Islamskiego w Iraku, Syrii oraz być może w innych krajach ogarniętych chaosem i dżihadem. Powinny zostać użyte siły powietrzne i specjalne, a wyjątkowo także lądowe – większość działań lądowych mogą wykonać miejscowe wojska rządu Iraku i syryjscy powstańcy nieislamistyczni, którzy trwają i oczekują rozstrzygającego wsparcia. Podobnym sposobem Amerykanie w 2001 r. wygrali z talibami. Konieczne jest m.in. odebranie Państwu Islamskiemu najcenniejszych sanktuariów – w znaczeniu militarnym i politycznym, nie w znaczeniu religijnym.


Autor pisze także, że drugim ważnym zadaniem jest ochrona granic. Unia Europejska musi dziś uznać za pilny priorytet polityki bezpieczeństwa ochronę swoich granic zewnętrznych – lądowych i morskich. Sprosta temu wyzwaniu pod warunkiem utworzenia Europejskiej Straży Granicznej i Przybrzeżnej – służby mundurowej i uzbrojonej. Komisja Europejska już ogłosiła śmiały projekt odpowiedniego przekształcenia i rozwinięcia unijnej Agencji Frontex z siedzibą w Warszawie. Powstała ona w celu koordynowania ochrony granic zewnętrznych w spokojniejszej epoce. […] Nadszedł czas na zdecydowane działanie – puentuje Grzegorz Kostrzewa-Zorbas.


Problem terroryzmu islamskiego podejmuje także Witold Gadowski w artykule „Islamska chmura”, który pisze m.in. o sposobie działania ISIS: Strategia terrorystycznego kalifatu jest prosta: tworzymy ideologiczną glebę dla spontanicznych aktów terroru dokonywanych przez niezwiązanych z nami organizacyjnie islamistów i islamistyczne środowiska. Jeżeli akty terroru wzbudzają rozgłos i strach, brandujemy je swoją marką – Państwo Islamskie ogłasza wtedy, że jest autorem kolejnego zamachu i publikuje przy tej okazji następny zatrważający manifest. Wcześniej nie ma jednak żadnych więzi organizacyjnych i komunikacyjnych pomiędzy ISIS a zamachowcami. Wystarczy istnienie „islamskiej chmury” oraz umiejętne sterowanie dżihadystyczną propagandą, która podgrzewa nastroje do stanu wrzenia, a korzysta przy tym z powszechnie stosowanych mediów społecznościowych, wirusów i wszelkich innych metod rozpowszechniania projektowanych przez hakerów z Amni — służb specjalnych kalifatu. Zatem każda grupa islamskich fanatyków, jeśli tylko przeprowadzi głośny i udany zamach, może się posłużyć „franczyzowaną” do takich właśnie celów marką – Państwo Islamskie. Korzyści wynikające z takiej strategii są obopólne.


W wywiadzie udzielonym Łukaszowi Warzesze dr. Wojciech Szewka, ekspert ds. Bliskiego Wschodu, zajmujący się terroryzmem islamskim („Polska nie ma ustawy antyterrorystycznej”), wskazuje, że […] najgroźniejsi są imigranci w drugim pokoleniu, którzy zradykalizowali się, wyjeżdżając do kraju swoich rodziców lub nawiązując kontakt z niektórymi meczetami w Unii Europejskiej. Tacy ludzie tworzyli zręby Al-Kaidy i Państwa Islamskiego. […] Jeżeli wychowywali się w rodzinach silnych religijnie, to nauczyli się odrębności, a nie integracji. Jeśli trafili na odpowiedni meczet, nauczył ich tego imam. Wojciech Szewka wskakuje również na inne grupy, w których rodzi się radykalizm prowadzący do terroryzmu: Konwertyci, gdyż znakomicie znają naszą obyczajowość i wyglądają jak my. Pamiętajmy, że Polacy walczą zarówno w Al-Kaidzie, jak i w szeregach ISIS. Dodatkowe zagrożenie wynika z tego, że często to ludzie dobrze wykształceni, umiejący prowadzić skuteczną rekrutację. Imigranci z ostatniego okresu są na trzecim miejscu. Owszem, organizacja terrorystyczna może wśród nich przerzucić do Europy kilkuset członków i nikt tego nie zauważy, ale nie to stanowi największe zagrożenie. […] Imigranci z Iraku czy Syrii to nierzadko dezerterzy z tamtejszych armii, którzy dotychczas mordowali, grabili, gwałcili – są pozbawieni jakiegokolwiek kręgosłupa moralnego. Nie są islamskimi fanatykami – są po prostu bandytami, czego konsekwencje widzimy potem w takich sytuacjach jak choćby ta w Kolonii.


Więcej o terroryzmie islamskim we „wSieci”, w sprzedaży od 29 marca br., także w formie e-wydania na http://www.wsieci.pl/e-wydanie.html.



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła