"wSieci": Zanieść rewolucję na archipelag

opublikowano: 13 maja 2016
"wSieci": Zanieść rewolucję na archipelag
fot. Fratria

Jarosław Kaczyński sugeruje, że władza podejmie działania zmierzające do podważenia pozycji lokalnych i korporacyjnych elit — pisze na łamach „wSieci” Piotr Skwieciński.

Autor w swoim tekście pt. „Zanieść rewolucję na archipelag” szkicuje plan polityczny Jarosława Kaczyńskiego, którego efekty widać w działaniach Prawa i Sprawiedliwości, jak również rządu Beaty Szydło.

Kaczyńskiego często nazywa się rewolucjonistą, a to, co teraz dzieje się w Polsce, rewolucją. Niesłusznie. Rewolucja, w sensie takim, w jakim historycy i politolodzy odróżniają ją od wszelkiego rodzaju przewrotów, puczów itd., zacznie się dopiero wtedy, kiedy sygnalizowany przez lidera PiS kierunek działań zacznie być rzeczywistością. Kiedy Prawo i Sprawiedliwość swoją obecną wojnę z elitami zaniesie naprawdę w głąb społeczeństwa. Kiedy zacznie aktywnie promować tworzenie kontrelit. Nie tylko na górze. Wszędzie

— pisze Skwieciński.

W czym rzecz?

Chodzi tu, rzecz jasna, o zapowiedź podjęcia zdecydowanej próby zmiany układu sił w tej Polsce, do której nie sięga polityczna władza PiS. Tej poza największymi metropoliami, ale i w nich, w sferach, w których decydująca jest formalna i nieformalna władza rozmaitych układów, zastałych elit, korporacji. W tej Polsce, w której — według Kaczyńskiego, ale prezes odwołuje się tu do przekonania bardzo głęboko osadzonego w ludziach PiS — poparcie dla tej partii jest blokowane strachem przed potęgą lokalnych układów. Przed „przyrodzonymi panami Polski”, z którymi lepiej nie zadzierać nawet wtedy, kiedy przeżywają przejściowe kłopoty. Bo wrócą do władzy i będą się mścić. Zresztą i teraz, kiedy PiS rządzi w dalekich centralnych urzędach, przejawienie poparcia dla niego może „tu, na dole” kosztować pracę czy przynajmniej premię, a na pewno zablokowanie możliwości rozwoju

— wyjaśnia publicysta „wSieci”.

I dodaje:

PiS walczy teraz z elitami III RP, ta walka będzie trwała, jak można sądzić, długo. I nawet jeśli Prawo i Sprawiedliwość ją wygra, to trudno wyobrazić sobie aż tak diametralny przewrót społecznych przymierzy, bo te elity nawet osłabione będą jednak trwać. Ktoś ostatnio nazwał PiS partią ludową. Ma to swoje konsekwencje

— czytamy w artykule Skwiecińskiego.

Całość analizy we „wSieci”. Polecamy!



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła