Zaradkiewicz: „Próbowano mnie przestraszyć!”

opublikowano: 15 czerwca 2016
Zaradkiewicz: „Próbowano mnie przestraszyć!” lupa lupa
Fot. wPolityce.pl

Rozmowa Jacka i Michała Karnowskich z prof. Kamilem Zaradkiewiczem.

Sprawa była dość banalna. Dziennikarz zwrócił się do zespołu prasy i informacji TK z pytaniem, czy napisałem opinię na temat nowych orzeczeń Trybunału. Zespół odesłał dziennikarza do mnie. Opinii jeszcze nie miałem, nie chciałem też recenzować pracy sędziów. Zgodziłem się jedynie na rozmowę o obowiązującym stanie prawnym, a w rozmowie powiedziałem to, co powiedziałbym pół roku wcześniej – mówi prof. Kamil Zaradkiewicz. O szczegółach i konsekwencjach wywiadu udzielonego 20 kwietnia w dzienniku „Rzeczpospolita” z dyrektorem Zespołu Orzecznictwa i Studiów Trybunału Konstytucyjnego rozmawiają na łamach „wSieci” Jacek i Michał Karnowscy.

Profesor Zaradkiewicz precyzyjnie analizuje źródła agresji, z którą spotkała się jego wypowiedź: - To, co w tym środowisku jest widoczne od bardzo dawna, a co jest paliwem całej grupy ludzi, to wywieranie silnej presji, a nawet zastraszanie osób mających inne zdanie. Nie chodzi tylko o to, że ktoś taki jest odsuwany na boczny tor, eliminowany  e środowiska. Chodzi o coś więcej. O atmosferę, która sprawia, że prawnicy nie czują się swobodnie w formułowaniu ocen i poglądów, również wewnątrz Trybunału, we własnym gronie, nie mówiąc już o komunikowaniu się ze światem zewnętrznym. Atmosfera jest ciężka, chwilami nie do zniesienia. Wiem, że kilkoro pracowników wystąpiło o wpis na listy radców i adwokatów, bojąc się o przyszłość – mówi prawnik.

Dyrektor Zespołu Orzecznictwa i Studiów Trybunału Konstytucyjnego analizuje również zgodność medialnego wizerunku TK z jego rzeczywistym obrazem: - Mamy do czynienia z mitem, zgodnie z którym nawet sędzia będący wcześniej politykiem w momencie wyboru cudownie się przeistacza w inną osobę. Jego poglądy, światopogląd i emocje stają się nieważne, a my mamy wierzyć, że staje się on innym człowiekiem. Tak oczywiście się nie dzieje, co jest jasne np. dla Amerykanów przy wyborze sędziów do Sądu Najwyższego USA. Również w Polsce sędziowie mają poglądy, które wpływają na ich oceny. Rozumieją to politycy, którzy tymi właśnie kryteriami kierują się, wybierając te, a nie inne, osoby do Trybunału – czytamy.

Rzeczywiście są dwa podejścia do roli sądów konstytucyjnych. Pierwsze zakłada, że konstytucja stawia pewne bariery, ale władza polityczna może jednak bardzo wiele, o ile nie narusza pewnych punktowych ograniczeń, obejmujących głównie sferę wolności. I jest drugie podejście, idące dużo dalej i będące wielką pokusą dla sędziów, mających przecież swoją wizję funkcjonowania państwa, włącznie z gospodarką. To drugie podejście odbierane jest jako próba narzucenia ustawodawcy konkretnych rozwiązań, zdaniem sędziów sprawdzonych i słusznych -– mówi prof. Kamil Zaradkiewicz.

Więcej o możliwości atmosferze w TK i próbach zastraszania profesora Kamila Zaradkieiwicza w najnowszym numerze tygodnika „wSieci” w sprzedaży od 13 czerwca br., także w formie e-wydania – szczegóły na http://www.wsieci.pl/e-wydanie.html.



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła