Zaremba w "wSieci": Teatr hochsztaplerów

opublikowano: 11 stycznia 2016
Zaremba w "wSieci": Teatr hochsztaplerów lupa lupa
fot. sxc.hu/wSieci

Wieloma polskimi teatrami rządzą dziś specjaliści od dorysowywania wąsów postaciom ze starych książek. Samych książek nie rozumieją.

Tych, którzy domagają się zmiany tej sytuacji, przezywa się szmalcownikami albo policją myśli – pisze na łamach nowego wydania tygodnika „wSieci” Piotr Zaremba.

Teatr to jeden z gorących tematów ostatniego czasu i właśnie na nim koncentruje się autor artykułu polemizując ze sztuką, której głównym reprezentantem jest Jan Klata.

Pisze m.in.:  Nie będę twierdził, że istnieje jeden dopuszczalny model teatru. Zresztą zawsze stare ścierało się w nim z nowym, i to w różnym sensie, także ideowym. W latach 60. wieku XX przekonany marksista Kazimierz Dejmek po wystawieniu „Słowa o Jakubie Szeli” będącego pochwałą nihilistycznej rewolucyjności zasłynął arcypatriotyczną inscenizacją zdjętych przez Gomułkę ze sceny Teatru Narodowego „Dziadów”. Podjął się jej moim zdaniem z powodu swojej instynktownej fascynacji polskością. Ona była w tamtych ludziach i stanowiła o wielkości tamtego teatru pomimo jego ideologicznych zaangażowań i gierek z peerelowską władzą. Autor odnosi się również do dawnych polskich obrazoburców – Swinarskiego i Hanuszkiewicza: Z wieloma krytykami i jednego, i drugiego twórcy bym się zgodził. A przecież byli ludźmi zmagającymi się z polską i światową spuścizną literacką ze świadomością jej wagi. Rozumieli dramatyzm intelektualnych wyzwań. Mieli wyczucie słowa, również poetyckiego. Warto było się z nimi poważnie spierać. I to takie postaci wtedy dominowały w tym świecie.

Piotr Zaremba zupełnie inaczej odnosi się do teatru współczesnego i jego twórców. Teatry specjalizujące się we współczesnym repertuarze po trosze zjadają własny ogon. Symbolem tego z jednej strony jest masa przedstawień o samym teatrze naznaczonych niebywałym narcyzmem, z drugiej przedziwna mieszanka: zabawy formą prowadzące do zupełnego bełkotu łączone z prostacką, najczęściej lewicową, publicystyką (Strzępka i Demirski to pierwsze nasuwające się nazwiska). Jest jeszcze sporo ekshibicjonizmu, mocne zafascynowanie drastycznościami obyczajowymi, dawno już nic nieodsłaniającymi, bo wszystko już odsłonięto. Pisze także, że prawdziwa tragedia zaczyna się, gdy specjaliści od dorysowywania wąsów zabierają się do najszerzej pojmowanej historycznej spuścizny. […] Klata stał się uosobieniem takiego podejścia do dramaturgii. Należy przypominać Witkacego, to także część polskiego dorobku. Ale czy należy grać wszystko, jakby się grało Witkacego?

Dziennikarz podsumowując swój artykuł pisze - Jestem zwolennikiem tezy, że przynajmniej teatry o statusie sceny narodowej powinny być w rękach ludzi bliższych wrażliwością Axerowi czy Holoubkowi  […] każdy powinien mieć prawo do eksperymentów. Ale czy na narodowej scenie? Za cenę tego, że nowe pokolenia nie dowiedzą się już, o czym pisał Czechow? Ja będę powtarzał: to jest głupstwo! A jeśli głupstwo za publiczne pieniądze, to władza publiczna ma prawo i obowiązek to naprawiać.
Więcej o współczesnym polskim teatrze w nowym wydaniu tygodnika „wSieci”, w sprzedaży od 11 stycznia br., także w formie e-wydania na http://www.wsieci.pl/e-wydanie.html.



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła