Zbieramy plony bezkarności Putina

opublikowano: 9 marca 2014
Zbieramy plony bezkarności Putina lupa lupa
fot. PAP/EPA

Świat zachodni zbiera teraz plony tego. co sam zasiał. Dopuszczał Putina do salonów, uważał go, wbrew faktom za człowieka demokracji, traktował go nie jako bandytę, którym on od początku był, nosił go na rękach, uważał za wspaniałego lidera - mówi Krystyna Kurczab - Redlich, dziennikarka i reportażystka, wieloletnia korespondentka w Rosji.

Świat zachodni zbiera teraz plony tego. co sam zasiał. Dopuszczał Putina do salonów, uważał go, wbrew faktom za człowieka demokracji, traktował go nie jako bandytę, którym on od początku był, nosił go na rękach, uważał za wspaniałego lidera - mówi Krystyna Kurczab - Redlich, dziennikarka i reportażystka, wieloletnia korespondentka w Rosji.

 

wPolityce.pl: Dla człowieka, który mieszka na zachód od Rosji jest czymś niewyobrażalnym to, w jaki sposób Rosjanie wierzą Putinowi. Czym to jest spowodowane, tylko propagandą?

Krystyna Kurczab-Redlich: Od czternastu lat Rosjanie są poddawani totalnemu praniu mózgów. Jeszcze Putin nie wstąpił na Kreml oficjalnie, a zdarzyło się to 7 maja 2000 roku, a już przystąpił do likwidowania największej opozycyjnej stacji telewizyjnej, czyli NTW. Równocześnie likwidował cały holding wolnej prasy, opozycyjnej wobec Kremla, a należący do Władimira Gusińskiego. Zmusił go do wyjazdu, zabrał mu tyle majątku, ile mógł, ale najgorsze w tym wszystkim jest to, że właściwie przestały istnieć wolne media. Teraz proszę sobie wyobrazić, że od 14 lat, dzień w dzień, Putin, który jest zwierzęciem medialno-wirtualnym, który zdaje sobie sprawę z siły telewizji, z medium, które jest najważniejsze dla co najmniej 70 proc. Rosjan, pokazuje się w tym medium nieustannie. Pokazuje się jako bohater, usłużni dziennikarze wciąż wychwalają wszystko, co on robi, a równocześnie, co jest bardzo, bardzo ważne zupełnie została zlikwidowana medialnie opozycja.

 

I taki właśnie obraz dociera do przeciętnego Rosjanina?

Tak, szczególnie do tych, którzy żyją poza wielkimi miastami, a tych wielkich miast jest najwyżej siedem. Przede wszystkim Moskwa i Petersburg, ale powiedzmy, że jeszcze kilka innych. Rosjanie zostali właściwie odcięci od rzeczywistości.

 

A co z internetem, który odegrał wielką rolę np. przy okazji rewolucji arabskiej? W Rosji to tak nie działa?

Internet nie jest w posiadaniu więcej niż 50, maksymalnie 57 procent ludzi. To i tak dużo, ale to są tylko ludzie młodzi i przeważnie z miast. Trudno uznać za powszechne stwierdzenie, że większość Rosjan weryfikuje internetowo rzeczywistość podawaną im przez telewizję. Tak nie jest. I jeżeli od 14 lat nie istnieje opozycyjne zdanie w telewizji, jeżeli istnieje tylko jedna „prawda” i to bardzo daleka od rzeczywistości, to ci ludzie, jak pewnie stałoby się z każdym innym narodem, po prostu poddają się temu co widza i słyszą.

Administracja kremlowska była i jest fantastycznie przygotowana do uprawiania propagandy. W tej chwili, to, co się dzieje w kwestii Ukrainy, jeśli idzie o Krym, to jest majstersztyk propagandy. Już widzę wspaniale przygotowane filmy, które udowadniają historyczną przynależność Krymu do Rosji. To jest prawda, ale zupełnie pomija się umowy z Ukraina, które były zawiązane jeszcze za Jelcyna z Leonidem Krawczukiem. Pomija się także współczesne fakty historyczne. A ludzie z Majdanu przedstawiani są tylko i wyłącznie jako banda banderowców. Powszechnie także propagowane są informacje, że tam na Majdanie większość ludzi było pod wpływem narkotyków i to nieprawda, że byli ostrzelani i ranni. A w szpitalu znaleźli się, bo przechodzą teraz odwyk. I 70 procent Rosjan wchłania w siebie takie rzeczy, które nie mają kompletnie nic wspólnego z rzeczywistością.

 

Naprawdę Rosjanie nawet nie przeczuwają, że coś tu może się nie zgadzać?

Od czasów carskich, poprzez komunizm jest szalenie wzmacniane w Rosjanach poczucie imperializmu, poczucie wielkości. To, co zaskakuje każdego, kto zaczyna rozmawiać z Rosjaninem, to to, że przeciętnego Rosjanina cieszył fakt, że wszyscy bali się Związku Radzieckiego. Nie widziano w tym nic negatywnego. Sianie strachu to jest to, co wpojono, jak przedmiot dumy. Oni nie mają absolutnie nic oprócz tego poczucia dumy ze swojego imperium, z bogactwa, z atomu i z siły. A Putin cały czas pokazywał się w fantastycznie odrestaurowanych wnętrzach z przedstawicielami Zachodu. A to na G-8, a to na G-20, a to z różnych innych międzynarodowych okazji. To Rosjanom wystarcza do tego aby pomijać wszystkie zbrodnie Putina od czasu, kiedy rządzi, jak choćby zbrodnia w Czeczenii, jak choćby przyczynienie się do śmierci Aleksandra Litwinienki. Nie chcą widzieć potwornego gwałcenia praw człowieka, wsadzania ludzi do więzienia. Przecież dopiero za Putina wróciła instytucja „więźnia politycznego”, coś czego nie było ani za Gorbaczowa, ani za Jelcyna nie było o tym mowy. Za Jelcyna kulała wolność słowa, ale on opozycyjnych dziennikarzy przyjmował na Kremlu, długo z nimi rozmawiał i niesłychanie ich szanował.

Cała rozmowa na portalu wPolityce.pl

Zobacz także: "Sieci": Pałac Putina


 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła