Znicz olimpijski płonie w Kijowie

opublikowano: 19 lutego 2014

Krew zabitych i zmasakrowanych Ukraińców jest na rękach Tuska, Sikorskiego, Komorowskiego. Oczywiście, także przywódców świata zachodniego z Merkel na czele. Czekali, nic nie robili, podlizywali się rosyjskiemu satrapie, jak niegdyś Chamberlain Hitlerowi.

Okazało się, że Putin ograł wszystkich naiwniaków, tych z USA z Obamą także. I właśnie zagarnia Ukrainę, co jest dla niego pierwszym krokiem do odbudowy imperium. Dlatego, gdyby Zachód miał instynkt samozachowawczy, prezydent Rosji musiałby się dowiedzieć, że przeholował. Teraz, od razu. Czy się dowie? Wątpię. Ale gdyby jednak, to, co Zachód może i powinien zrobić natychmiast:

- nałożyć sankcje bankowe i wizowe na notabli i oligarchów ukraińskich , ale i rosyjskich,
- zamrozić stosunki dyplomatyczne z Kijowem i Moskwą,
- zbojkotować Igrzyska Olimpijskie w Soczi i natychmiast wycofać stamtąd sportowców z krajów Unii Europejskiej, USA i innych państw demokratycznych,
- podjąć wielką akcję humanitarną, w tym zwłaszcza pomocy medycznej, na rzecz Ukraińców.

Rzecz jasna, Zachód będzie się przed tym opierał, zwłóczył, kluczył. Dlatego ważne jest, żeby Polska przyciskała inne państwa UE do działania, zwłaszcza Berlin. Niemożliwe? Dla Tuska i tej władzy faktycznie niemożliwe. Ich poddaństwo wobec Putina przekroczyło już chyba nawet wyobraźnię Angeli Merkel. Wtorkowe oświadczenia Tuska, Komorowskiego i Sikorskiego o używaniu przemocy przez o b i e strony konfliktu, poszukiwanie odpowiedzi na pytanie, kto jest właściwie winien ofiar (no, kto, ministrze Sikorski?!) oraz – ku pokrzepieniu zabijanych właśnie Ukraińców? - wyrażanie nadziei, że dodzwonimy się kiedyś do Janukowycza i apelowanie do o b u (sic!) stron o rozmowy – nie mieszczą się w najbardziej elementarnych kategoriach przyzwoitości. To, mówiąc wprost, bez owijania w bawełnę, przejaw niesłychanego wręcz skundlenia. Nawet cynizm polityczny – tak często obecny w polityce międzynarodowej rozmaitych państw - miewa klasę, ale wczorajsze zachowania sterników naszej władzy wobec wydarzeń na Ukrainie były na poziomie etycznym rządów totalitarnych, w tym wypadku kremlowskiego ministra Ławrowa. Bo i też wprost wyrażały interes rosyjski.

To są skutki polityki Tuska i Platformy, uwieszenia się u klamki Berlina i podlizywania się Moskwie. W efekcie, doszło do katastrofy w Smoleńsku i podwinięcia ogona przez władze państwowe III RP w wyjaśnianiu tej katastrofy. Grozi nam jednak coś groźniejszego niż wczorajszy spektakl degrengolady moralnej władz III RP w sprawie Ukrainy. Grozi nam ponowne wpadnięcie w całkowitą zależność od Moskwy. Jeśli szybko nie odsuniemy establishmentu III RP od kierowania państwem, taki finał wydaje się właściwie nieunikniony.

Krzysztof Czabański



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła